piątek, 22 stycznia 2016

Nie szata zdobi człowieka, czyli o "Ręcznikowcu" Joanny M. Chmielewskiej


Bohaterem zabawnej książki Joanny M. Chmielewskiej jest Aleksander, który pozornie nie wyróżnia się niczym szczególnym od pozostałych rówieśników. Podobnie jak inni chłopcy w jego wieku, nie lubi wstawać rano do szkoły, kocha słodycze i swój nieustanny bałagan, o który posądza setki niewidzialnych stworów, odpowiedzialnych za śmiecenie, gubienie i rozrzucanie rzeczy chłopca. Co ciekawe, to właśnie smród brudnych skarpetek "ożywia" Ręcznikowca - niespodziewanego lokatora, który odtąd będzie wiernym towarzyszem zabiegów kosmetycznych całej rodziny. Można powiedzieć, że ich życie przenosi się do łazienki, w której najmłodsza siostra Julka uczy się płynnego czytania, a Aleksander zaczyna podzielać zamiłowanie nowego domownika do muzyki Dire Straits. Ręcznikowiec staje się pełnoprawnym członkiem rodziny i jednocześnie ukrytym narzędziem do rozpoznawania ludzi, obdarzonych wyobraźnią. Jeżeli ktoś widział w nim tylko zwykły ręcznik - tłumaczy Alek - wiedzieliśmy, że nie dostrzega tego, co jest niewidoczne dla oczu. Ten nietypowy lokator towarzyszy chłopcu nie tylko w chwilach relaksu, ale także pomaga w podejmowaniu ważnych decyzji. Jedna z nich zaowocuje ciekawą przyjaźnią, która stanie się potwierdzeniem znanego powiedzenia, że nie szata zdobi człowieka, lecz człowiek szatę. Ale o tym, przeczytajcie sami.

Joanna M. Chmielewska, Ręcznikowiec, wyd. Bajka, Warszawa 2015

środa, 20 stycznia 2016

Jak Florka do babci listy pisała

Sympatyczna ryjówka Florka jest bohaterką cyklu książek Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel. Pokochały ją przedszkolaki, rodzice i nieco starsi czytelnicy (chociaż nie zawsze się do tego przyznają!). Wkrótce obchodzić będziemy Dzień Babci, dlatego polecamy wszystkim poznanie lub przypomnienie sobie przesympatycznych listów, które Florka pisała do babci Balbiny. Specjalne pozdrowienia, którymi Florka kończy listy, są nie tylko wyrazem uczuć do babci, ale także podsumowaniem opisanego zdarzenia. I w dodatku – rymują się! Spróbujcie napisać do swoich Babć i Dziadków najwspanialszy list, nie tylko w dniu ich święta. Jeżeli jeszcze nie wiecie, jak to zrobić – Florka na pewno Wam podpowie.
 Powodzenia!


Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Florka. Listy do babci, wyd. Bajka, Łódź 2010

czwartek, 14 stycznia 2016

Siedem wspaniałych opowieści Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel

Nowy Rok rozpoczęliśmy od podjęcia współpracy z najbardziej znanymi wydawnictwami, dzięki którym nasze półki uginają się od książek dla dzieci i młodzieży - różnorodnych pod względem treści i wydawanych z dbałością o każdy szczegół. Pierwszym, wyróżnionym przez nas wydawnictwem, jest Wydawnictwo Bajka, o którym możecie poczytać tutaj. To właśnie bohaterowie "bajkowych opowieści" będą najczęściej gościć na styczniowych zajęciach w bibliotece i w blogowych wpisach. W niniejszym poście pragniemy polecić Państwu książkę pt. Siedmiu wspaniałych i sześć innych, nie całkiem nieznanych historii Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel, dzięki której Wasze dzieci będą mogły ponownie spotkać się z bohaterami najpiękniejszych baśni, ale w zupełnie nowej, bo współczesnej odsłonie.

Bohaterowie książki, o wyraźnie baśniowej proweniencji, nie zapominają o swojej najważniejszej funkcji, czyli walce z wszelkimi przejawami zła, które w każdej historii przybiera rozmaite formy. Ich nośnikiem może być, zarówno podstępny wilk ze szkolnej ławki, nękający bezbronne koźlątka, jak i trzy obrotne świnki-akwizytorki, będące tym razem utrapieniem wilka, który zamiast uganiać się za kuszącymi dobrami materialnymi, woli wieść spokojne życie w swojej skromnej chatce. Do zaskakującej zamiany ról doszło również w "Kapciuszku". W opowieści, inspirowanej baśnią braci Grimm, miejsce zapracowanej i wykorzystywanej przez wszystkich pasierbicy zajmuje mama, a raczej supermama, której obowiązki domowe są jedyną formą aktywności, na jaką może sobie pozwolić. Na szczęście kobieta podąża za głosem przyjaciółki Anieli, odnajdując w sobie zagubioną duszę artystki i niezrealizowane marzenia. Z wszechobecnym kultem piękna i doskonałości nie może poradzić sobie królewna Miranda, w której odnajdziemy cechy baśniowej królewny Śnieżki - skromność, dobroć i odwagę. Niestety we współczesnych realiach królewnie poskąpiono urody, której deficyt stanowi poważną rysę na zwierciadle królowej Tamiry, władczyni Najbardziej Doskonałego Królestwa Wszech Czasów. Z podobnym problemem boryka się Roszpunka, która ma zaspokoić najważniejsze pragnienie rodziców, czyli pragnienie bycia sławnym. Odbywa się to kosztem prawdziwego talentu dziewczynki, której w Przedszkolu "Celebrity" sukcesywnie podcina się kulinarne skrzydła. Problemy dorosłych nie omijają też Oliwera, który musi zmierzyć się z bolesnym doświadczeniem, jakim jest rozwód rodziców, w czasie którego staje się czymś w rodzaju monety przetargowej. 

Nieletni bohaterowie siedmiu, niezwykle pouczających historii, nie mają łatwego życia, a to dzięki dorosłym, którzy zagubieni we współczesnym świecie i zaślepieni własnymi ambicjami, często zapominają o potrzebach i prawach najmłodszych. To właśnie dzieci w książce Jędrzejewskiej-Wróbel bohatersko walczą z brutalną codziennością, przywracając światu ład i porządek, a dorosłym rozum. Zamiast cieszyć się beztroskim dzieciństwem muszą często zmagać się z poczuciem winy, niską samooceną i samotnością. "Gdybym była idealna, mama by mnie kochała" - powie królewna Miranda, głodząc się, by być idealnie szczupłą w oczach doskonałej matki. Natomiast Roszpunka, podopieczna Przedszkola "Celebrity", szybko zaczyna rozumieć, że to nie ona stanowi centrum zainteresowania paparazzich, lecz jej włosy, a przyklejona na siłę etykietka "pięknowłosej" pozbawia ją własnego ja. Na szczęście w historiach autorki wygrywa "cudowna niedoskonałość", przyjaźń przywraca wiarę we własne możliwości, a gdy dzieją się rzeczy, których nie sposób pojąć rozumem, zawsze zostaje miejsce na miłość. Ta zwycięży wszystko.

Polecamy książkę, która nie tylko doda otuchy Waszym dzieciom, ale również będzie literacką i estetyczną perełką w każdej, rodzinnej biblioteczce.

Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Siedmiu wspaniałych i sześć innych, nie całkiem nieznanych historii, wyd. Bajka, Warszawa 2014

środa, 30 grudnia 2015

"Dawno, dawno temu w odległej galaktyce..."

Sagi "Gwiezdne Wojny" nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Prawdopodobnie na świecie istnieje tyleż jej fanów, co antyfanów, ale ze świecą można szukać człowieka, któremu chociażby nie obiły się o uszy takie hasła jak rycerz jedi, ciemna strona mocy czy miecz świetlny, a muzycznego motywu Marszu Imperialnego nie kojarzyłby z człowiekiem ukrywającym się za czarną maską.

A jeżeli istniała jeszcze osoba, która nie miała żadnego pojęcia o "Gwiezdnych Wojnach", to bez wątpienia podczas ostatniej akcji promującej najnowszy film z serii, pt. Przebudzenie mocy, również i ona odkryła uniwersum stworzone przez Lucasa.

W związku z promocją siódmego filmu  z serii "Star Wars" przypominamy, że świat gwiezdnych bohaterów nie ogranicza się wyłącznie do srebrnego ekranu. Przez ponad  trzydzieści pięć lat od premiery Nowej Nadziei powstało wiele niezależnych historii uzupełniających główną fabułę. Część tych książek, gier i animacji zostało objętych oficjalną licencją twórców "Gwiezdnych Wojen" i weszło w skład tzw. Expanded Universe, czyli rozszerzonego wszechświata, tworząc barwne i wiarygodne tło dla głównej historii. Zachęcamy wszystkich fanów "Star Wars" do sięgnięcia po książki i uzupełnienia swojej wiedzy na temat ich ulubionego uniwersum.

piątek, 18 grudnia 2015

"O, choinka!"

Pomimo iż w naszej kulturze jest stosunkowo młoda (towarzyszy nam od mniej więcej 200 lat), to chyba nikt nie potrafi sobie wyobrazić Świąt Bożego Narodzenia bez niej. O czym mowa? O choince, oczywiście! Przybyła do nas z Niemiec, by pojawiać się w naszych domach w najróżniejszych postaciach, od miniaturowych drzewek, po sięgające sufitu piękności. Nie ma znaczenia, czy żywa czy sztuczna, ubrana na początku adwentu czy, jak wskazuje tradycja, dopiero w poranek wigilijny, jest nieodłącznym elementem zbliżających się Świąt.
Starszą siostrą choinki był podłaźnik, którego tradycję do dzisiaj kultywuje się na Podhalu. Podłaźnik wiesza się nad stołem. Taki stroik ozdabia się opłatkami, papierowymi i słomkowymi zabawkami. 
Być może pomost między podłaźnikiem, a dzisiejszą choinką stanowił wieszany do góry nogami u sufitu czubek jodły lub świerku. Jego również przyozdabiano zgodnie z tradycją i panującą modą.
A co dzisiaj znajdziemy na naszych choinkach? Chyba nie sposób to opisać w jednym artykule, ponieważ w tej kwestii ograniczenie stanowi wyłącznie nasza wyobraźnia. Od tradycyjnych, pachnących jabłuszek, pierniczków czy papierowych łańcuchów, po wymyślnie wykonane i wymalowane zabawki ze szkła, drewna i słomki.

Co na temat samych choinek oraz ich strojenia mają do powiedzenia nasi ulubieni autorzy i ich bohaterowie? Na pytanie "Kto wymyślił choinki?" odpowiada Konstanty Ildefons Gałczyński. Natomiast dokładne wskazówki jak ROZEBRAĆ choinkę daje nam wesoła i pomysłowa Pippi Pończoszanka. Pewnego mroźnego, zimowego dnia zamiast ubierania drzewka, Pippi zorganizowała jego rozbieranie. Na taki pomysł mogła wpaść tylko córka pirata! A jak to wszystko się zakończyło? O tym w książeczce pt. "Zabawa choinkowa Pippi".

Gdybyście mieli problem ze zdobyciem żywej choinki, to polecamy opowiadanie Grzegorza Kasdepke pt. "O, choinka!", co prawda bohaterowie tekstu musieli długo przekonywać uciekającą w podskokach choinkę, by poszła z nimi do domu, ale w końcu im się to udało. Jak tego dokonali? Odpowiedź znajdziecie w "Świerszczyku" ("Świerszczyk", 15.12.2003, (2599)).

Natomiast o dramatycznej przygodzie poczciwego drwala Marcina, który zgubił się w dzikiej puszczy i o tym, jak choinka uratowała mu życie przeczytacie w opowiadaniu pt. "A to była choinka" autorstwa Marii Kruger ("Tajemnice polskiej ziemi. Legendy i podania różnych regionów polski", 1998).

piątek, 11 grudnia 2015

Guzik w roli głównej



Tym razem kilka słów o pewnym elemencie naszego ubioru. Otóż 12 grudnia obchodzimy święto - Dzień Guzika. Na pewno większość z nas zna powiedzenia, takie jak: "guzik z pętelką", "zapiąć coś na ostatni guzik", "guzik z tego mam". Są też i tacy, którzy na widok kominiarza od razu łapią się za guzik. Ten niewielki element naszego ubioru liczy sobie ponad 5000 lat, a najstarsze pochodzą z doliny Indusu i Chin. Pierwotnie guziki spełniały funkcję ozdobną. Wykonywane były z muszelek, drewna i kości. W połowie XII wieku Anglicy wpadli na pomysł używania ich jako zapięć do odzieży i chociaż obecnie często zastępują go napy, rzepy i spinki, to nie wyobrażamy sobie, by wyparły guzik całkowicie.

Bohater dzisiejszego dnia ma też swoje miejsce w literaturze. W książce Pan Kleks autorstwa Jana Brzechwy poznajemy historię szpaka Mateusza, który poszukuje zagubionego guzika, aby móc powrócić do ludzkiej postaci. W powieści fantastycznej Koralina autorstwa Neila Gaimana, tytułowa bohaterka poznaje równoległy świat, w którym mieszkańcy zamiast oczu posiadają guziki. Dlaczego pewne miejsce zyskało nazwę Guzik i jak wakacje spędziła Agnieszka dowiemy się z książki Lucyny Skompskiej pt. Wakacje na guziku. W opowiadaniu „Guzik” Renaty Piątkowskiej tytułowy bohater spędził w kałuży aż trzy dni i odwiedził wiele ciekawych miejsc. Guzik był także wspaniałym prezentem, o czym możemy przeczytać w książce Muminki i urodzinowy guzik (na podstawie opowiadań Tove Jansson, tłumaczenie Liliana Fabisińska, Wilga, 2010).
To tylko kilka przykładów, dlatego zachęcamy do dalszych poszukiwań!




 Źródło:
Stanisław Skorupka, Słownik frazeologiczny języka polskiego, Warszawa 1967, T. 1, s. 271.

piątek, 4 grudnia 2015

Mała zima

Grudzień przywitaliśmy iście jesienną aurą, dlatego zwolennicy mrozu i zimowego puchu powinni uzbroić się w cierpliwość, gdyż przygotowane na tę porę roku sanki i łyżwy muszą poczekać na bardziej sprzyjające warunki. Są wśród nas i tacy, którzy na samą myśl o zimie zwijają się w kłębek i myślą tylko o tym, by przykryć się ciepłą pierzynką lub otulić grubym szalikiem. Dla takich zmarzluchów proponujemy alternatywną książkę o zimie, która wbrew pozorom wyzwoli same ciepłe uczucia. I niech nie zmyli was tytuł, bo w najnowszej książce Kasparavičiusa nie ma miejsca na zimowe szaleństwo, choć w każdym opowiadaniu dominuje kolor biały. Ktoś mógłby zapytać - Cóż to znowu za kolor? To w ogóle jest kolor?. A niby dlaczego miałoby się podobać wyłącznie to, co wyraziste i barwne - sugeruje autor - Czy chmury, mleko, łabędzie i białe róże są mniej urokliwe tylko dlatego, że są białe?. Pisarz w malowniczy i subtelny sposób udowadnia, że czysta biała kartka potrafi być piękna sama w sobie, a pośpieszne próby jej zamalowywania mogą być jedynie efektem skojarzeń z zimową aurą, przed którą bezskutecznie próbujemy uciec. Mała zima jest więc zbiorem zabawnych i pouczających historii, które koncentrują się wokół białych przedmiotów. Na pięknie ilustrowanych kartach znajdziemy m.in. białe płatki jaśminu, przypominające do złudzenia śniegowy puch, wędrujący biały domek, który nagle wyruszył w świat, przynosząc wstyd poważnym nieruchomościom, czy trzy białe niedźwiadki, które po spotkaniu z krową zmieniły się w łaciate pandy. I nie bójcie się, bo książka jest nie tylko biała, ale i jasna, a przy jej oglądaniu nikomu nie zrobi się zimno.

Kęstutis Kasparavičius, Mała zima, wyd. Ezop, Warszawa 2015.



Kęstutis Kasparavičius jest znanym i cenionym litewskim ilustratorem oraz autorem książek dla dzieci. Jego ilustracje zachwycają dzieci od Europy aż po Azję, od Ameryki Północnej aż po Południową. Rysunki i akwarele Kasparavičiusa charakteryzują: delikatna kolorystyka, wyjątkowo dopracowane szczegóły, zwarta kompozycja i swoiste poczucie humoru. Jego książki przetłumaczono na kilkadziesiąt języków, w tym na język polski. Kilkakrotnie był nominowany do Nagrody Andersena oraz Nagrody Astrid Lindgren.