piątek, 26 czerwca 2015

Madeline w Paryżu

źródło: empik.com
W trakcie pobytu w szpitalu w Saint-Sauveur, Ludwig Bemelmans, obserwuje zakonnicę, podającą zupę dziecku. Jednocześnie przypominają mu się historie o życiu w szkole prowadzonej przez siostry zakonne w Altötting, które w dzieciństwie opowiadała mu matka. Perypetie wychowanek panny Clavel przenosi do Paryża, do starego domu, położonego niedaleko katedry Notre Dame. Pierwsze słowa tekstu: "w Paryżu, w pewnym starym domu, który był porośnięty dzikim winem" zostały zapisane na odwrocie menu w Pete's Tavern na rogu Osiemnastej Ulicy i Irving Place w Nowym Jorku, zaś Madeline po raz pierwszy opublikowano w 1939 roku. 
Perypetie niepokornej, rudowłosej dziewczynki, która na widok tygrysa w zoo reaguje głośnym "PHI!" zostały zebrane w tomie Madeline w Paryżu, wydanym przez Znak Emotikon. Na podstawie pięciu opowiadań, wchodzących  w skład książki, poznajemy charakter małej Madeline, która swoją bystrością, werwą i odwagą przyćmiewa pozostałe jedenaście dziewczynek. 

Wielkim atutem książki są mistrzowskie ilustracje Bemelmansa, które dzięki swej prostocie, wspaniale komponują się z towarzyszącym im rytmicznym tekstem. 
To naprawdę świetna lektura i nie sposób nie zgodzić się z pochlebną recenzją Anny Quindlen, która we wstępie wielokrotnie podkreśla wyjątkowość historii spisanych przez Bemelmansa:

"Istnieją pewne książki powstałe z wyobrażeń dorosłych na temat dzieci - z wyobrażeń kim one są i jakie powinny być albo co według nas je zajmuje i bawi - i są książki napisane dla prawdziwych dzieci przez ludzi, którym się udało - nieważne jak - ocalić w sobie jakąś część dziecięcego umysłu. Oni rozumieją, że w dziecięcym świecie występują nierozerwalnie bezpieczeństwo i przygoda, złe zachowanie i konformizm, więź i niezależność".

L. Bemelmans, Madeline w Paryżu, Znak Emotikon, Kraków 2015

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Odjazdowa Piątka

Od czterech lat, we współpracy z niemal wszystkimi olsztyńskimi bibliotekami, Stowarzyszenie Aktywności Społecznej "Młyn" organizuje wielką grę miejską w ramach ogólnopolskiej akcji Odjazdowy Bibliotekarz. W tym celu została przygotowana "odjazdowa mapka", która ma ułatwić uczestnikom gry zdobycie jak największej ilości punktów (MAPKA). Zwieńczeniem akcji będzie IV Piknik Rowerowo-Książkowy w Sząbruku (20 czerwca), do którego udziału gorąco Was zachęcamy. Oprócz przygotowania fizycznego, nad którym na pewno pracujecie w ramach gry miejskiej, zachęcamy również do zapoznania się z ciekawostkami rowerowymi, które ukazały się w jednym z numerów "Świerszczyka" (nr 12/2005). Z nich dowiecie się m.in. gdzie znajduje się najstarszy rower na  świecie, kto wymyślił pedały i czy rower może latać. A czy zastanawialiście się jaki będzie rower przyszłości? Zachęcamy do lektury, która z pewnością poszerzy Waszą wiedzę na temat jednośladów.


Zachęcamy do zabawy i życzymy powodzenia w grze!

Najkrótsza noc



Czy wiecie, skąd wziął się zwyczaj palenia ognia w noc świętojańską? Dzień poprzedzający tę niezwykłą noc, zwaną też nocą kupały, kupalnocką albo nocą sobótkową, jest najdłuższy w roku. Od tego dnia słońce zaczyna zachodzić coraz wcześniej, a noce stają się coraz dłuższe. Kiedyś, w pradawnych czasach, gdy czczono słońce jak boga, wierzono, że zaczyna ono słabnąć. Palenie ognisk miało dodać mu sił (Źródło: Świerszczyk nr 12/2005).

Oprócz ognia, ważną rolę w obrzędach nocy świętojańskiej odgrywa również woda. Dawniej wierzono, że podczas tej szczególnej nocy woda kwitnie i nabiera szczególnej mocy, dlatego kąpano się w rzekach i jeziorach dla zapewnienia sobie zdrowia i urody. Wiara w magiczną moc nocnej kąpieli wiąże się także z postacią Jana Chrzciciela i przysłowiem „Gdy Jan ochrzci wszystkie wody, już nie zrobią nikomu szkody”.

Z nocą sobótkowa wiąże się także zwyczaj puszczania wianków, które po raz ostatni zdobią panieńskie głowy w dniu ślubu:

„W noc świętojańską panny plotły wianki z kwiatów, potem przywiązywały je do deseczki i puszczały na wodę. W środku każdego wianka zapalało się świeczkę, po to aby był jak najdłużej widoczny na rzece mimo zapadającego zmroku. Należało uważnie obserwować, w jaki sposób wianek płynie, a z jego zachowania na wodzie odczytać, co czeka dziewczynę w ciągu najbliższego roku. Jeżeli wianek płynął równo, wróżyło to jego właścicielce pomyślność. Najlepszy znak stanowiło wyłowienie wianka z wody przez ukochanego chłopca – oznaczało to wielką miłość, szybki ślub i szczęśliwe życie. W przypadku, gdy wianek zaplątał się gdzieś pośród szuwarów, dziewczyna miała pozostać panną jeszcze co najmniej rok. Wirowanie wianka na powierzchni wody oznaczało zawirowania i kłopoty w życiu. Najgorszą wróżbą było zgaśnięcie świeczki lub zatonięcie wianka – zapowiedź staropanieństwa, samotności, choroby, a nawet przedwczesnej śmierci” (M. Konecka, Zwyczaje świąteczne w Polsce, Warszawa 2011, s. 99). 

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Dzieciaki świata

Zuzu mieszka w Namibii, w domu zbudowanym z gliny. Nie wie, jak smakują słodycze, a jego największym marzeniem jest stały dostęp do wody, której na pustyni ciągle brakuje...Dzieci z plemienia Himba nie mają zabawek, ale potrafią je zrobić z każdego przedmiotu codziennego użytku. Puszczanie latawców, które można własnoręcznie wykonać, to z kolei ulubiona zabawa dzieci z Wietnamu. Tym właśnie zajmuje się Lien, jeśli akurat jej dom "dopłynie" do lądu... Bo Lien mieszka w wiosce, w której ludzie żyją na łódkach albo na tratwach, dzięki czemu codziennie są w innym miejscu. O zaletach szybkiego przemieszczania z kolei opowie Wam Mebratu - wesoły pucybut z Etiopii, którego marzeniem jest zostać najlepszym biegaczem świata, tak jak Abebe Bikila, który podczas olimpiady w Rzymie w 1960 roku biegł boso.

To tylko nieliczni bohaterowie wspaniałej serii "Dzieciaki świata" Martyny Wojciechowskiej, która ukazała się w wydawnictwie National Geographic. Poprzez prawdziwe historie dzieci żyjących w różnych, egzotycznych częściach świata, Wasza pociecha poznaje obce kultury, obyczaje, sposoby życia, przez co poszerza swoją wiedzę i uczy się tolerancji. 

żródło: wirtualnywydawca.pl


Zachęcamy do lektury, a wszystkim naszym małym czytelnikom z okazji Dnia Dziecka składamy najserdeczniejsze życzenia.

środa, 20 maja 2015

Wspomnienie o Józefie Jacku Rojku

W nocy z niedzieli na poniedziałek (17/18.05) zmarł Józef Jacek Rojek - poeta, prozaik, eseista, malarz i rysownik, prezes Stowarzyszenia Literatów Polskich w Olsztynie.

Pisarz zadebiutował w 1961 roku wierszami "Dwa dni" i "Golgota" w almanachu "Młoda wieś pisze". Swoją twórczość publikował w czasopismach regionalnych i o zasięgu krajowym ("Gazeta Olsztyńska", "Warmia i Mazury", "Tygodnik Kulturalny", "Fakty i myśli", "Itd", "Poezja"). Od 1979 roku był redaktorem w Wydawnictwie "Pojezierze".  Debiutem książkowym był tomik poetycki "Przenikanie krajobrazów" (patrz: Olsztyńskie biografie literackie 1945-1988, oprac. B. Wasilewska, Olsztyn 1991).

Józef Jacek Rojek napisał również kilka książek dla dzieci i młodzieży, w tym "Baśń o Kłobuku Psotniku", "Figle i psoty Kłobuka niecnoty" oraz "Bajkowe dziwy". Ponadto w serii "Pan Samochodzik i..." jako Jacek Mróz napisał dwie powieści: "Baszta nietoperzy" i "Rękopis z Poznania".

W jego utworach znajdziemy motywy występujące w klasycznym świecie bajki, ale bohaterami są Kłobuk i Smętek, tajemnicze stwory wywodzące się z ludowych przekazów z Krainy Tysiąca Jezior.

"Każdy kiedyś słuchał bajki - baśnie,
Te na jawie i te we śnie,
Może zatem niech się przyśnią
Tajemniczą dawną pieśnią.

Stąd te bajki i te rymy,
Boćki, Burki, dziwne dziwy,
Z wiersza Brzechwy smyrgnie sójka
Lub rozgorze leśna bójka.

Bór zaszumi końcem lata,
Kłobuk znowu figla spłata,
A Lis zguby szukać będzie -
Tak się bajkom wątek przędzie...

A na koniec, nie bez racji,
Trochę naszych dedykacji:
Ta Wojtkowi i Milence,
A ta Żabce Karolince!

Nadto Dzieciom, co czytają,
I świat bajek tak poznają".

(Wszystkim Dzieciom - Józef Jacek Rojek
Bajkowe dziwy, Olsztyn 2008)




Zachęcamy do zapoznania się z twórczością autora. Książki znajdziecie w naszej bibliotece.

Mole książkowe



Molami książkowymi (nie jest to nazwa systematyczna) nazywa się larwy różnych chrząszczy z rodziny kołatkowatych, odżywiające się drewnianymi meblami, starym chlebem oraz książkami. Książkę zaatakowaną przez mole można poznać po wyżartych w kartkach dziurkach i tunelikach.
„Mól książkowy” to również określenie człowieka, który czyta dużo i z wielką pasją.

(fragment pochodzi z książki S. Busch, Dom ciekawostek: podróż po krainie pasjonujących informacji o świecie, Warszawa 2009)

Polecamy opowiadanie "Pożeracz książek” autorstwa Cornelii Funke (patrz w: Opowieści straszne i niestraszne, Warszawa 2008), w którym kłopotliwy dla rodziców Stena spadek po dziadku okazał się niezastąpioną skarbnicą wiedzy dla młodego chłopca i podróżą do nieznanych lecz pełnych przygód i magii miejsc.

Ilustracja z książki Cornelii Funke, Opowieści straszne i niestraszne, Warszawa 2008, s. 14.

 Polecamy i zachęcamy do wypożyczeń!

czwartek, 30 kwietnia 2015

"Świerszczyk" obchodzi 70 urodziny!


źródło: www.radiownet.pl

 

1 maja czasopismo „Świerszczyk” obchodzi 70 rocznicę pierwszego wydania. Grający za kominem świerszcz miał być symbolem ciepła rodzinnego domu. Okładkę pierwszego numeru namalował ilustrator Jan Marcin Szancer, natomiast pierwszą winietę „Świerszczyka” zaprojektował Eryk Lipiński. Pierwszą redaktor naczelną „Świerszczyka” została pisarka Wanda Grodzieńska.

W 1951 roku czasopismo połączyło się z warszawskimi „Iskierkami” i zaczęło ukazywać się w Naszej Księgarni. „Świerszczyk – Iskierki” wychodził do 1956 roku, kiedy to czytelnicy zdecydowali o powrocie do nazwy „Świerszczyk”.
Czasopismo skierowane do dzieci w wieku przedszkolnym, dawniej zastępowało podręczniki. Dzisiaj nadal spełnia funkcję edukacyjną i rozbudza wyobraźnię wśród swoich małych czytelników. 

Zapraszamy w podróż po zaczarowanych kartach "Świerszczyka". Archiwalne i bieżące numery tego kultowego czasopisma znajdziecie u nas w bibliotece. Zachęcamy do korzystania!

Źródła: