środa, 18 lipca 2018

Być jak Rita...



Być jak Rita - najpiękniejsza lalka na świecie.
Mieć długie jasne włosy i prześliczną buzię. 
Łabędzią szyję, szczupłe ciało oraz długie nogi z maleńkimi stopami, 
na których rewelacyjnie prezentują się buty na obcasach. 
I jeszcze mieć tatuaż w kształcie tygrysa… - to pragnienie pewnej dziewczynki, 
która uważała, że gdyby przypominała swoją ulubioną zabawkę, 
jej życie odmieniłoby się na lepsze.


Dziewięcioletnia Milenka, bohaterka książki Agnieszki Suchowierskiej, wyśpiewując swoje najskrytsze marzenie do zabawkowego mikrofonu, nawet nie przypuszczała, że następnego dnia ono się ziści, zmieniając dziewczynkę w prześliczną dorosłą kobietę. Bycie piękną i podziwianą początkowo było cudownym przeżyciem. Codzienne przeglądanie się w lustrze i zachwycanie się swoim odbiciem stało się jej głównym zajęciem, ale szybko okazało się, że bycie ładną osobą, lecz o nienaturalnych proporcjach lalki, może być męczące i irytujące.  


Lekarstwem na marzenie Milenki stała się akcja pod kryptonimem „O czym marzy dziewczynka?”, wymyślona przez jej rodziców i dziadków, której celem było uświadomienie dziewczynce ważnej roli kobiet – kosmonautek, królowych, artystek – w historii świata. Chcieli przez to pokazać małej, zapatrzonej w siebie piękności, że w życiu każdej dziewczynki, a później kobiety wygląd zewnętrzny nie jest najważniejszy. Milenka poznała Helę, ukochaną lalkę babci z czasów dzieciństwa, przy pomocy której w domu odbyło się przedstawienie o słynnej kosmonautce Walentynie Tiereszkowej. O jej życiu i locie w kosmos przeczytała później w podarowanym przez tatę komiksie, w którym znalazły się również opowieści o Wisławie Szymborskiej, Wandzie Rutkiewicz, Kleopatrze, Emilii Plater i wielu innych wspaniałych kobietach.



Z chwilą, gdy dziewczynka zapoznawała się z coraz większą liczbą informacji o superbohaterkach, zapragnęła stać się jedną z nich. Uroda przestała być aż tak ważna jak dotychczas. Problem tkwił w tym, że nadal wyglądała jak Rita.
Podziałało dopiero zaklęcie zaśpiewane do mikrofonu:

„JESTEM PEWNA – NIE CHCĘ WCALE
BYĆ JAK RÓŻNE ŚLICZNE LALE.
CHCĘ Z POWROTEM BYĆ MILENKĄ.
MIKROFONIE, ZRÓB TO PRĘDKO!
ZRÓB TO PRĘDKO, BARDZO PROSZĘ,
BO TEJ RITY JUŻ NIE ZNOSZĘ!”

Udało się! Milenka stała się znów dziewięciolatką z bujną wyobraźnią, ale od tej pory przestała marzyć o byciu najpiękniejszą. Jej nowe marzenie dotyczyło stworzenia w przyszłości fabryki lalek wyglądających jak zwyczajni ludzie  - jak mama, tata czy babcia – oraz specjalnej serii zabawek przedstawiających osobistości – naukowców, malarzy.


Na przestrzeni wieków kobiety odegrały i nadal odgrywają bardzo ważną rolę. I mimo, iż czasami zdarza się, że natkniemy się na notatkę o ich wyglądzie i tak zawsze najważniejsze są ich osiągnięcia i wpływ na społeczeństwo.

 
Autor: Agnieszka Suchowierska
Ilustrator: Anita Głowińska
Tytuł: Milenka
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok i miejsce wydania: Poznań 2018
Liczba stron: 96
Oprawa: twarda

poniedziałek, 2 lipca 2018

Halvdan Wiking



Na pewno znacie Martina Widmarka jako autora serii o Lassem i Mai, czyli dwójce utalentowanych młodych detektywów, którzy prowadzą własne biuro i nieustannie tropią przestępców oraz z powodzeniem rozwiązują skomplikowane zagadki. Tym razem szwedzki pisarz przenosi czytelnika 1 000 lat wstecz, proponując cykl książek o Halvdanie wikingu, który otwiera tom „Puchar wodza”.



10-letniemu Halvdanowi najwyraźniej nie jest dane zostać wilkiem morskim jak jego tata – wskutek nieszczęśliwego wypadku musi zostać w wiosce, do której przypłynął statek wikingów, zamiast wziąć udział w wielkiej wyprawie. Na szczęście znajduje dach nad głową i zajęcie, a ponadto szybko staje się znany z umiejętności tworzenia na poczekaniu krótkich rymowanych wierszyków, czasem zabawnych, a czasem złośliwych. Ponadto okazuje się, że posiada zmysł obserwacji, spryt oraz odwagę, dzięki którym odkrywa podstęp władcy sąsiedniej wioski, Alarika, zyskując tym samym uznanie wodza swojej osady, Ragnara Smokobójcy.



W drugiej części pt. „Grób obcego” Halvdan ponownie wykazuje się swoimi umiejętnościami, zapobiegając eskalacji konfliktu między Ragnarem a Alarikiem oraz napaści obcych wikingów na swoją wioskę. Ta przygoda na szczęście kończy się dobrze, mimo zagrożenia życia chłopca ze strony nieokrzesanej Asty i zgrai jej wojowników.



Opowieści o Halvdanie z pewnością spodobają się czytelnikom, którzy lubią wartką akcję i którym niestraszne są opisy niesmacznych zwyczajów wikingów – mycia się raz w roku, spania na skórze wilka rozłożonej na podłodze, składania ofiar ze zwierząt albo obcinania w gniewie palców dłoni nieprzyjaciela.





Autor: Martin Widmark
Tytuł: Puchar wodza
Wydawnictwo: Mamania - Grupa Wydawnicza Relacja
Rok i miejsce wydania: Warszawa 2018
Liczba stron: 121 [3]
Oprawa: twarda


Autor: Martin Widmark
Tytuł: Grób obcego
Wydawnictwo: Mamania - Grupa Wydawnicza Relacja
Rok i miejsce wydania: Warszawa 2018
Liczba stron: 117 [7]
Oprawa: twarda

piątek, 22 czerwca 2018

O tym, jak zarozumiały wilk dostał prztyczka w nos




Wilki występujące w bajkach znane są ze swej niecnej i podstępnej natury oraz nieposkromionego apetytu – a to pożerają babcię, innego dnia mają apetyt na siedem małych koźlątek lub trzy małe świnki, które schroniły się przed nim w swoich domkach. Sięgając po książkę „Jestem najpiękniejszy” autorstwa Mario Ramosa, poznacie wilka, który miał o sobie wysokie mniemanie i siał postrach wśród mieszkańców lasu, do czasu aż…



Być może znacie już tę niesforną postać z książki „Jestem najsilniejszy”. Jest to opowieść o tym, jak wilk wybrał się na spacer, podczas którego wszystkim napotkanym zwierzątkom i bohaterom bajek zadawał to samo pytanie, brzmiące: „kto jest najsilniejszy?”. Odpowiedź mogła być tylko jedna – wilk! Tak przynajmniej twierdziły: króliczek, Czerwony Kapturek, trzy małe świnki oraz siedem krasnoludków. Jedyną odmienną odpowiedź dało niepozorne zielone stworzonko, chyba ze sto razy mniejsze od wilka. Ono wcale nie bało się tego futrzastego zwierzaka o ostrych pazurach  i groźnie kłapiącej paszczy! Dlaczego? Bo wiedziało, że istnieją stwory większe i silniejsze od niego.



Wilk niestety nie zapamiętał otrzymanej nauczki na długo i ponownie wybrał się na wycieczkę po leśnych dróżkach, żeby inni mogli podziwiać jego zalety. Tym razem zadawał pytanie „kto jest najpiękniejszy?” i znów odpowiedź mogła być w jego mniemaniu tylko jedna. Wszyscy zgodnie twierdzili, że jest on czarujący, przecudny, błyszczy jak gwiazda i jest ozdobą lasu. Peany na cześć wilka przerwała również i tym razem niezwykła zielona istotka, która od czasu ostatniego spotkania sporo urosła!



Polecamy te dowcipne i doskonale zilustrowane przez autora książeczki wszystkim, którzy mają ochotę przeczytać opowieści z bardzo szczęśliwym zakończeniem, pokazać dzieciom, że pozory mylą, no i poznać tożsamość małego zielonego stworzonka.



Autor: Mario Ramos
Tytuł: Jestem najsilniejszy
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok i miejsce wydania: Warszawa 2015
Liczba stron: 26
Oprawa: twarda


Autor: Mario Ramos
Tytuł: Jestem najpiękniejszy
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok i miejsce wydania: Warszawa 2018
Liczba stron: 26
Oprawa: twarda

piątek, 15 czerwca 2018

Babcocha Justyny Bednarek





Babcocha potrafi wszystko: cofnąć czas, zamienić żołędzie w złote dukaty, a siebie – w muchę. Dzięki niej Bernadetta – dziewczynka z warkoczami – podróżuje na chmurze, dostaje królika z czekolady i znajduje kogoś, kogo chciała znaleźć. Co jeszcze możemy powiedzieć o Babcosze? A… Licho wie co. Oczywiście Orzechowe Licho.


z materiałów wydawnictwa







     Kiedy we wsi Grajdołek zjawiła się Babcocha, od razu było wiadomo, że nastąpią duże zmiany.  „Przyleciała uczepiona wielkiej gradowej chmury”, z walizką pełną magicznych mikstur i wylądowała na orzechu. Chmurę zamieniła w worek, do którego zebrała orzechy i zamieszkała w opuszczonej chacie. Po uprzątnięciu wszystkich kątów, ale z należytą ostrożnością, aby nie uszkodzić pajęczych sieci „(bo czarownice i pająki żyją w wielkiej przyjaźni)” zaczęła liczyć zebrane orzechy. W jednym zauważyła … ucho. „Babcocha pociągnęła za nie i wywlekła na środek izby najprawdziwsze Orzechowe Licho”, które od tej pory mieszkało za piecem.

"Jak Babcocha wzięła się tam, skąd się wzięła"


"Jak Babcocha znalazła Licho wie co"


     Kiedy pewnego dnia Babcocha uratowała żabę korzystając z jednej ze swoich magicznych mikstur, nikt już nie miał wątpliwości, że jest czarownicą. Od tej pory w małej miejscowości i jej mieszkańcach zaczęły zachodzić pewne zmiany. Dla Babcochy bowiem, nie było rzeczy niemożliwych. Klaśniecie dłoni, pstryknięcie palcami u nóg lub kilka kropli z tajemniczej buteleczki i - z muzyki jazzowej wylatują kaczki, żołędzie zamieniają się w pieniądze, narzekający Józef Gołąb zamienia się w wiatrak, wyrzucone do lasu śmieci chodzą za Zenonem Bąblem krok w krok, Antoni Ryba przestaje nadużywać soku malinowego i staje się kochającym ojcem, a mała Bernadetta podróżuje na chmurze, uczy się wyć jak wilk i dostaje kogoś, na kogo bardzo długo czekała.

"Jak Babcocha znalazła w lesie Bernadettę"


"Jak Babcocha doprowadziła do porządku stolarza Rybę"


"Jak Babcocha zmieniła Józka w wiatraczek i siebie w muchę"


     Nie śpi także Orzechowe Licho, które - a to napoi Antoniego Rybę miłosnym eliksirem, a to znajdzie ziele prawdomówności i wykorzysta je do swoich psot, albo wypuszczone przez Babcochę na łobuzowanie przypomni tacie Bernadetty o obowiązkach ojcowskich.

"Jak Licho postanowiło napoić Antoniego Rybę miłosnym eliksirem"


"Jak Orzechowe Licho znalazło ziele prawdomówności"


"Jak Licho zrobiło z Antoniego Ryby najlepszego tatę na świecie"


     I tak, jak pewnego dnia niespodziewanie Babcocha pojawiła się wśród mieszkańców Grajdołka, tak też niespodziewanie ich opuściła. Odleciała trzymając się szarej chmury, którą wiatr wywiał ze studni, bo - „zwykle wieje od wyżu do niżu, jednak tym razem postanowił zrobić wszystkim psikusa i zawiał na opak”. Tylko Bernadetta zauważyła zniknięcie Babcochy i stała smutna patrząc w niebo.  „- Nie martw się – powiedziało Licho, ukradkiem ocierając łzę. – Zawsze wraca. Jeśli się tego bardzo potrzebuje”. To, co znalazła w domu pod poduszką, pozwoliło jej uwierzyć, że Licho ma rację.

"Jak Babcocha znowu poleciała na chmurze"


     Justyna Bednarek łączy świat rzeczywisty z baśniowym, w którym rządzą siły nadnaturalne. Czytelnik poznaje mieszkańców Grajdołka, ich wady i słabostki, zalety i ukryte pragnienia. Autorka bardzo subtelnie i z dużą wrażliwością opisuje te przywary, co sprawia, że nie unikniemy wybuchów śmiechu, a jednocześnie wiele potrafimy mieszkańcom wybaczyć i spoglądamy na nich łaskawszym okiem. Wszystko to w pięćdziesięciu czterech obrazach – jedna strona tekstu i jedna strona ilustracji, które narysował Daniel de Latour. Akcja jest niezwykle dynamiczna i wciąga tak, że zbyt późno orientujemy się, iż oto nadszedł moment, w którym żegnamy mieszkańców Grajdołka i tytułową bohaterkę.

     „Babcocha” Justyny Bednarek, to książka bezsprzecznie dla każdego – dziecka, nastolatka i dorosłego miłośnika literatury. Porcja czarów przyda się każdemu, a szczególnie taka, która wywołuje wzruszenie i odmienia serca.




Autor: Justyna Bednarek
Tytuł: Babcocha
Ilustracje: Daniel de Latour
Haft na okładce: Maria de Latour
Wydawnictwo: Poradnia K
Rok i miejsce wydania: Warszawa 2018
Liczba stron: [124] strony
Oprawa: twarda



środa, 30 maja 2018

Z muchą na luzie ćwiczymy buzie



Rodzice, wypożyczając książki z biblioteki dla swojego dziecka, kierują się różnymi aspektami. O wyborze często decydują: ciekawa albo zabawna treść, wyjątkowo kolorowe ilustracje albo walory edukacyjne. Dziś polecamy wspólną lekturę dla rodzica i dziecka, która poprzez zabawę uczy poprawnej wymowy. 


Książka „Z muchą na luzie ćwiczymy buzie: czyli zabawy logopedyczne dla dzieci” zawiera wszystkie wymienione wyżej zalety, a to za sprawą pewnej muchy o imieniu Fefe i jej niezwykłych przygód. Mała i elegancka mucha nosząca muszkę żółtą w niebieskie kropki potrafi jeździć samochodem, latać balonem, jeździć na nartach oraz biegać w maratonach. Mimo, iż jest trochę złośliwa i nieco zarozumiała, można się z nią zaprzyjaźnić.
Fefe, kartka po kartce, opowiada małemu czytelnikowi o przedziwnych wydarzeniach ze swojego życia, równocześnie namawiając go do wykonywania prostych zadań logopedycznych. Dziecko w trakcie dobrej zabawy nawet nie orientuje się, że ćwiczy poprawne mówienie, natomiast rodzice otrzymują wskazówki, jak pracować ze swoją pociechą. Dzięki temu książka wspiera rozwój wymowy, a także jest nieocenioną pomocą podczas pracy z dzieckiem ze zdiagnozowanymi problemami artykulacyjnymi.

„Z muchą na luzie ćwiczymy buzie” to druga książka z serii Uczę się: mówić, wymawiać, opowiadać, która ukazuje się nakładem Wydawnictwa Nasza Księgarnia. Doskonały duet, czyli  Marta Galewska-Kustra – logopeda i pedagog dziecięcy oraz Joanna Kłos - ilustratorka przygotowały atrakcyjną pozycję zawierającą ciekawe i urozmaicone ćwiczenia logopedyczne.



Na koniec zdradzę Wam wielki sekret. Fefe uwielbia jeść truskawki z bitą śmietaną, wydając przy tym wyjątkowo głośne odgłosy mlaskania.  Jeżeli Wy też lubicie te owoce to z pewnością spodoba się hasło Fefe:

„Trzeba mlaskać i już! „