poniedziałek, 12 marca 2018

Szyfry, kody i łamigłówki


Jeśli jesteście fanami tajemnic, szyfrów i przygody, koniecznie sięgnijcie po książkę, której głównym bohaterem jest nastoletni William. Chłopiec i jego rodzice od ośmiu lat ukrywają się pod zmienionym nazwiskiem w Norwegii. Starają się prowadzić zwykłe życie i nie rzucać się zbytnio w oczy. Ponadto Williama niepokoi dziwne zniknięcie dziadka, który od ośmiu lat nie dał znaku życia. Jaki sekret skrywa rodzina?   

Pewnego dnia do ich domu włamuje się ktoś lub coś o tak niszczycielskiej sile, że ściany i dach budynku drżą w posadach. Okazuje się, że temu komuś lub czemuś zależy na pochwyceniu Williama. Na szczęście udaje mu się uciec. Zostaje rozdzielony z rodzicami i trafia do nietypowej szkoły, nazywanej Instytutem szyfrów. Uczy się w niej tylko kilkoro uczniów, określanych mianem adeptów, którzy uczęszczają na bardzo nietypowe lekcje. W szkole pełno jest robotów i różnych dziwnych wynalazków, typu gadające drzwi. Nawet ogród jest cybernetyczny - czyli powstały przy użyciu techniki.

Wydawałoby się, że to super miejsce dla chłopca, którego pasjonują kody, łamigłówki i mechaniczne zabawki, dlaczego więc rodzice nie chcieli, żeby William trafił do Instytutu? I czy pewne jest, że siła, która ścigała chłopca, nie dosięgnie go tutaj?

Powieść Instytut szyfrów zdobyła tytuł norweskiej Książki Roku 2016, poza tym kupiono prawa do jej ekranizacji. Nie zwlekajcie zatem, tylko sięgnijcie po nią, tym bardziej, że autor planuje wydanie kolejnych części książek o przygodach Williama.





Autor: Bobbie Peers
Tytuł: Instytut szyfrów
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Rok i miejsce wydania: Kraków 2017
Liczba stron: 229 [11]
Oprawa: miękka

wtorek, 6 marca 2018

Billy i Miniputki





Co to za niezwykły widok! Piękny i majestatyczny łabędź sunie nad drzewami, niosąc na grzbiecie małego chłopca. Dziecko mocno trzyma się ptasich piór, starając się nie spaść. Za nimi przesuwa się dziwny pomarańczowy obłok dymu. Widać, że ptak i chłopiec starają się uciec przed nim, ale równocześnie pilnują, aby gęsta chmura stale podążała za nimi. 





Zanim dowiecie się, czy naszym dzielnym bohaterom udała się ucieczka, pozwólcie, że wrócimy do początku opowieści. Wszystko zaczęło się pewnego słonecznego dnia, kiedy chłopiec o imieniu Billy wyglądał przez okno, podziwiając intensywną zieleń widocznego w oddali lasu, do którego nie wolno mu było wchodzić. Mama zakazała mu tego, ponieważ las w lokalnych opowieściach był uważany za pułapkę dla zbytnio ciekawskich dorosłych i dzieci – nikogo, kto do niego wszedł, nigdy więcej nie widziano. Podobno pożerały ich groźne bestie!





Jak to bywa w opowieściach, chłopiec nie posłuchał ostrzeżenia i pobiegł do lasu, kiedy mama go nie pilnowała. Las okazał się ogromny, gęsty i bardzo cichy – cichy, dopóki Billy nie usłyszał niepokojących odgłosów. Zupełnie jak gdyby w kierunku, gdzie stał, nadbiegał jakiś potwór. Chłopiec nie mógł go dojrzeć wyraźnie, ale jego pojawienie się zapowiadał gęsty pomarańczowy dym. Billy salwował się ucieczką na drzewo. 



Okazało się, że drzewo ma mieszkańców. Licznych mieszkańców, nazywających siebie Miniputkami, żywiących się darami lasu i potrafiących rozmawiać z ptakami. Im także, tak jak ludziom, zagrażał potwór. A Billy znalazł sposób, jak im pomóc i tak znalazł się na grzbiecie łabędzia.


Historię o Billy’m i Miniputkach napisał Roald Dahl, autor znany chyba najbardziej z książki Charlie i fabryka czekolady. Billy i Miniputki to wspaniała przygodowa opowieść dla młodych czytelników.   


Autor: Roald Dahl
Ilustracje: Quentin Blake
Tytuł: Billy i Miniputki
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Rok i miejsce wydania: Kraków 2017
Liczba stron: 101 [27]
Oprawa: twarda








poniedziałek, 26 lutego 2018

Pralinka (słodka dziewczynka?)





Chociaż tytuł książki Fanny Joly kojarzy się ze słodyczami (pralinki to niewielkie czekoladki nadziewane masą kremową lub orzechową), to zapewniam Was, że nie znajdziecie tu przesłodzonych opowieści o mega super grzecznej dziewczynce. Jednocześnie, nie nastawiajcie się na spotkanie z łobuziarą, która nikogo nie słucha i demoluje wszystko, co spotka na swej drodze.






Alinka Mętlik, bohaterka książki pt. „Pralinka” autorstwa Fanny Joly mieszka w Wesołkowie. To rezolutna, pełna energii ośmiolatka, która uwielbia kolor różowy i słodkości o smaku cytrynowym (jogurty, lody, cukierki i lemoniadę) i nigdy nie rozstaje się z Gryzakiem, maskotką-lwem. Dziewczęcy spokój lubią mącić (może to kwestia nazwiska) dwaj starsi bracia, Wiktor i Jan-Maksencjusz (zwany często Mad Maksem). To właśnie oni wymyślili i co gorsze, powtarzają je nazbyt często, przezwisko Alinka-Pralinka (zamiennie z Pralinka-dziecinka). Chociaż rodzice stale im powtarzają, że słowa tego nie wolno przy siostrze wymawiać, to sami już wiecie, że zakaz ten jest stale łamany. Wtedy nasza bohaterka startuje „z atakiem turbobeku”, który opanowała do perfekcji. Uwierzcie mi, nie chcielibyście tego słyszeć!


Rodzice wspomnianej trójki rodzeństwa są nieco zapracowanymi właścicielami kwiaciarni, którym z pomocą przychodzi babcia, Małgosia Mętlik. W każdy wtorkowy wieczór państwo Mętlikowie udają się na kolację do restauracji, aby odetchnąć choć na chwilę od „uroczej” dzieciarni. To jeden z najulubieńszych dni tygodnia Alinki, bo babcia (oczywiście w granicach rozsądku) pozwala im robić to, na co tylko mają ochotę, a z rodzicami niestety takie sytuacje nie mogłyby mieć miejsca.

Nie można pominąć tu jeszcze dwóch osób, które nierozerwalnie łączą się z postacią głównej bohaterki. Jest nią Celina, przyjaciółka Alinki i koleżanka z klasy (niestety nie siedzą już w jednej ławce, o czym zadecydowała wychowawczyni, pani Ołówek – za często bowiem rozmawiały na lekcjach) oraz Krzyś Trufla – ukochany Alinki, miłośnik muzyki klasycznej, wirtuoz gry na skrzypcach i w ogóle naj!


„Pralinka” to książka, w której nie ma nudnych historii, głośne wybuchy śmiechu są gwarantowane, a zakończenie nie zawsze jest oczywiste. Mnie zauroczyła, więc już teraz sięgam po kolejną część przygód pt. „Pralinka nie daje za wygraną”.


Autor: Fanny Joly
Tytuł: Pralinka
Przełożyła: Magdalena Talar
Ilustracje: Ronan Badel
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Rok i miejsce wydania: Kraków 2017
Liczba stron: 344
Oprawa: twarda


środa, 14 lutego 2018

Co to znaczy być zakochanym?





Zakochany to… No właśnie, kto? Spróbujmy znaleźć odpowiedź w książce Rebecci Dautremer  „Zakochani”.






Na to, jak się „objawia” zakochanie każdy z bohaterów ma własną teorię. Często wystarczy zrobić tylko jeden krok i już się wpada, na dodatek po same uszy. Najczęściej zakochanych spotkać można w bajkach – królewny i księżniczki, książęta i królowie, więc można przypuszczać, że to tylko wymysły. Zakochani chodzą jak zahipnotyzowani, mogą być smutni albo radośni, popadają w euforię i zachowują się jak szaleni. Niektórym zakochanie kojarzy się z deszczem, burzą i błyskawicami, bo spada na nich „jak grom z jasnego nieba!”. Czy zatem nie powinno się mieć przed tym jakiejś ochrony, na przykład w postaci parasola?

Jest też kolejna teoria, według której „zakochanie czuje się w sercu”. Czy to oznacza, że jest coś z nami nie w porządku?, zaczynamy chorować?, powinniśmy pójść do lekarza?
A kiedy już się zakochamy, to na jak długo: „czy na pięć minut?”, na całe życie?

"Jakie to męczące, być zakochanym! - westchnęła Sylwia."


Czy zakochanie jest obowiązkowe, a jeśli tak, to dla kogo: pań, panów, dzieci czy rodziców? Czy można się zakochać będąc dzieckiem, czy trzeba czekać, aż się będzie dorosłym?

Podążajmy zatem za bohaterami po stronach przepięknie zilustrowanej poetyckiej historii.


"I Sylwia pomyślała sobie, że oni wszyscy nie mają pojęcia o zakochanych!"










Tekst i ilustracje: Rebecca Dautremer
Tytuł: Zakochani
Przełożyła: Jolanta Sztuczyńska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2005
Liczba stron: [34]
Oprawa: twarda

czwartek, 1 lutego 2018

Pan Mamutko i zwierzęta



Autor: Paweł Beręsewicz
Tytuł: Pan Mamutko i zwierzęta
Ilustracje: Ewa Podleś
Wydawnictwo: Skrzat
Rok i miejsce wydania: Kraków 2017
Liczba stron: 92 [4]








Pan Mamutko wraz z żoną mieszka w Sianoku, w domu pełnym różności. Tytułowy bohater opowiadań Pawła Beręsewicza jest miłośnikiem zwierząt i specjalistą od porozumiewania się z nimi. Dzięki tej umiejętności może rozwiązać wiele trudnych spraw lub wybrnąć z dość kłopotliwych sytuacji. 

Dzięki konwersacji z przedstawicielami świata zwierząt potrafi zdopingować ślimaka do bicia życiowych rekordów, a podczas międzynarodowych konferencji – znaleźć wspólny język dla przedstawicieli ras różnych narodowości. 


ilustr. Ewy Podleś do opowiadania "Jak pan Mamutko został trenerem"


ilustr. Ewy Podleś do opowiadania "Jak pan Mamutko znalazł wspólny język" 


Pan Mamutko lubi też piesze wędrówki po górskich szlakach oraz rowerowe wycieczki. Podczas jednej z takich wypraw stracił w górach połowę swetra, a w trakcie kolarskiej eskapady uciął sobie pogawędkę z żyrafą z ruchu oporu – pseudonim Smukła.


ilustr. Ewy Podleś do opowiadania "Jak pan Mamutko skrócił sweterek"


ilustr. Ewy Podleś do opowiadania "Jak pan Mamutko trafił za kraty"


Chociaż znajomość rozumienia mowy zwierząt znacznie ułatwia panu Mamutko życie, to są też sytuacje, kiedy całkiem przypadkowo, a jednak w odpowiednim momencie z kłopotów wybawia go żona – pani Mamutko.


Książka pt. „Pan Mamutko i zwierzęta” autorstwa Pawła Beręsewicza pełna jest niespodziewanych zwrotów akcji i mnóstwa humorystycznych sytuacji. Podczas lektury trudno powstrzymać się od głośnych wybuchów śmiechu.

wtorek, 23 stycznia 2018

Ćwir!

Bohaterką poprzedniego wpisu była niezwykła, jedyna w swoim rodzaju, może nawet odrobinę ekscentryczna osóbka o imieniu Amelia Bedelia, która często zdawała się chodzić z głową w chmurach. Dziś będzie o dziewczynce, która potrafiła zupełnie dosłownie bujać w obłokach, unosić się nad ziemią i bawić się w berka z chmurami. A to dzięki temu, że zamiast rąk miała skrzydła.



Nie wiadomo dokładnie, czy była to ptakodziewczynka, czy dziewczynkoptak. Pewnego dnia została po prostu znaleziona przez Waltera podczas jego codziennego spaceru. Mężczyzna był zapalonym ornitologiem-amatorem i w jego atlasie ptaków nie było takiego stworzenia jak to leżące pod krzakiem. Pod opieką Waltera i jego żony Tiny istotka urosła, nabrała sił i dostała imię. Małżeństwo próbowało uczłowieczyć Ptasię, ale ona pewnego dnia odleciała. Niespodziewanie i bez pożegnania.



Ptasia alias Ptyś, latała przez pewien czas nad miastem, lądując to tu, to tam. Równie dobrze czuła się, śpiąc w łóżku pod kołdrą, jak i na gałęzi drzewa rosnącego w parku. Poznała na swojej drodze różne osoby – dziewczynkę o imieniu Lutka oraz pewnego dzielnego ratownika. I wydaje się, że mimowolnie odmieniła ich życie. Ale do którego świata sama należała?



Powieść, zilustrowana przez autorkę, została przetłumaczona na kilkanaście języków i nagrodzona kilkoma ważnymi nagrodami dla niderlandzkojęzycznej książki dziecięcej.

Autor: Joke van Leeuwen
Tytuł: Ćwir!
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok i miejsce wydania: Warszawa 2015
Liczba stron: 173 [3]
Oprawa: twarda

czwartek, 18 stycznia 2018

Niezwykła Amelia Bedelia

Państwo Rogers mieszkali w żółtym, ogromnym domu, do którego prowadziły szerokie marmurowe schody, otoczonym przez zadbany ogród. Pewnego dnia stwierdzili, że potrzebują kogoś do pomocy w pilnowaniu porządku we wszystkich pomieszczeniach oraz zajmowaniu się ich garderobą. Wtedy pojawiła się Amelia Bedelia.



Amelia Bedelia nie była zwykłą pomocą domową. Można nawet powiedzieć, że była jedyna w swoim rodzaju. Kto by bowiem pomyślał, że gosposia, zamiast odkurzać dywany i meble, prasować obrusy i przygotowywać składniki na obiad, będzie wprowadzała jeszcze większy chaos?  Wszystko przez to, że Amelia Bedelia rozumiała zlecone jej zadania zbyt dosłownie. Przykłady? Proszę bardzo: zmieniła wygląd ręczników przy użyciu nożyczek, zamiast po prostu zmienić je na świeże, obsypała meble stojące w salonie drogim pudrem, chcąc je „odświeżyć” i rozwiesiła na sznurkach przeznaczoną na obiad fasolkę, aby wyschła po opłukaniu jej wodą. Kto by pomyślał, że można też ozdobić stek koronkami i wstążkami, żeby prezentował się jako „ładna sztuka mięsa” i ubrać kurczaka w spodenki i skarpetki?



Takie właśnie pomysły miała Amelia Bedelia. Jej pracodawcy musieli mieć anielską cierpliwość, nerwy ze stali oraz spore zapasy nowych ręczników, obrusów i pościeli, nie dotkniętych jeszcze ręką gosposi. Amelia Bedelia wśród tych wszystkich wad miała jedną zaletę, a mianowicie talent do przygotowywania słodkich wypieków. To był prawdziwy dar, bowiem nie potrzebowała żadnych książek z przepisami - wystarczyła jej szczypta tego, odrobina czegoś innego i po godzinie wyjmowała z piekarnika bezowy tort cytrynowy, pachnącą szarlotkę albo rozpływające się w ustach ptysie. Okazało się, że państwo Rogers są łasuchami i miłośnikami ciast przygotowanych przez Amelię Bedelię, ale czy to wystarczyło, żeby nie zwolnili pomocy domowej za jej liczne wybryki? O tym musicie przekonać się sami.



Książka „Wszystkie przygody Amelii Bedelii” zawiera cztery opowiadania o jej przygodach, które są zaliczane do klasyki amerykańskiej literatury dla dzieci. Zostały napisane w latach 60. i 70., ale nie straciły nic ze swojej mocy rozśmieszania czytelników.


Autor: Peggy Parish
Tytuł: Wszystkie przygody Amelii Bedelii
Wydawnictwo: Literackie
Rok i miejsce wydania: Kraków 2017
Liczba stron: 247 [4]
Oprawa: twarda